psycholog WarszawaProf. Bauman: Miłość nie jest 'cool' cz.2
forum psychiczne

Psychologia, psychika, psychoterapia, zaburzenia psychiczne, psychiatria.


You are not connected. Please login or register

Prof. Bauman: Miłość nie jest 'cool' cz.2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Prof. Bauman: Miłość nie jest 'cool' cz.2 on Sro Kwi 07, 2010 5:17 pm

Admin


Admin
Pytam, bo pisał pan, że seks i związki intymne stały się dziś sferą konsumpcji. Są tymczasowe, podatne na modę i marketingowe zabiegi. Czy sądzi pan, że ludzie odczuwają z tego powodu stratę? Miłość romantyczną wymyślono przecież w średniowieczu. Być może więc to tylko produkt epoki historycznej, która przeminęła...

To prawda, uznaje się zazwyczaj za narodziny miłości romantycznej zawodzenia średniowiecznych trubadurów. Na jej wizję składają się jednak dwa założenia, które można znaleźć już w Platonowej 'Uczcie' - że wśród milionów dusz kryje się gdzieś ta jedna, jedyna, z wszystkich najwspanialsza i dla mnie przeznaczona, i że winienem ją odnaleźć oraz dochować jej wierności dozgonnej...

To także prawda, że oba te założenia straciły dziś sporo ze swego społecznego autorytetu, a jeszcze więcej ze swej popularności. Czy się przez to gdzieś w zakamarkach świadomości lub podświadomości (zwłaszcza młodych) rzadziej dziś kołaczą i czy rzadziej są przedmiotem marzeń, trudno orzec. Nagabywani przez ankieterów ludzie skłonni są zdawać egzamin z bycia na czasie - mówić nie to, co czują, ale co jest w danej chwili 'cool'; zaś miłość skupiona na jednej tylko osobie, i to na wieki, stanowczo nie jest 'cool' w naszych czasach, uznających pogoń za nowymi doznaniami za przepis na życie szczęśliwe. Anthony Giddens pierwszy wśród socjologów odnotował zmierzch miłości romantycznej i tendencję do jej zastąpienia modelem miłości 'współbieżnej' (ang. confluent). Partnerzy nie spodziewają się już po niej trwania 'aż śmierć ich rozdzieli', ale do czasu, gdy satysfakcja, jaką się z niej czerpało, wyczerpie się do reszty lub skurczy na tyle, by się nie umywać do radości obiecywanych przez innych partnerów. Podobnie jak pan Giddens uznał, że nad tą przemianą nie ma co łez ronić - w końcu zwiastuje ona wyzwolenie od pęt krępujących przyszłe wybory. Dodałbym, że w świecie migotliwych szans o motylim żywocie śluby na wieczność nie są propozycją ponętną. Ale dodałbym także, że wymieniając wzór romantyczny na model miłości 'współbieżnej', coś się wprawdzie zyskuje, ale coś się też traci (jak twierdzą Anglicy, nie ma darmowych lunchów). Choćby, błogie wszak, poczucie pewności i bezpieczeństwa. Do zawarcia 'współbieżnego' związku trzeba zgody dwojga partnerów; do jego zerwania wystarcza decyzja jednego. Żaden z partnerów nie może spać spokojnie: a co, jeśli to on(a) pierwszy(a) zdecyduje, że za płotem trawa zieleńsza?! Naszpikowanie związku podobnymi niepokojami czyni go jeszcze kruchszym. Partnerzy zmożeni lękiem nie zechcą się przywiązywać zbyt mocno, by mniej ich zabolało, gdy więzy będą zrywane.

Zobacz profil autora http://psychologia-forum.findtalk.biz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach